Witajcie w kolejnym odcinku podcastu „Od Pomysłu do Imperium”.
Dzisiaj bierzemy na warsztat temat, który dla wielu brzmi jak nudna księgowość, a w rzeczywistości jest absolutnym fundamentem nowoczesnego biznesu międzynarodowego. Mowa o akronimie DEMPE.
Jeśli zarządzacie firmą, która działa na wielu rynkach i opiera swój biznes na marce, technologii czy know-how, musicie wiedzieć, co kryje się za tymi literami. Żeby to najlepiej zobrazować, nie będziemy mówić o suchej teorii. Posłużymy się przykładem jednej z najbardziej unikalnych marek na świecie – Patagonii.
Jeszcze kilka lat temu wystarczyło przenieść znak towarowy do spółki w raju podatkowym, by tam księgować zyski. Dzisiaj OECD i organy podatkowe mówią: „Sprawdzam”.
Narzędziem do tego sprawdzania jest analiza DEMPE. Zasada jest prosta: Zysk podąża za funkcjami, a nie tylko za umową prawną.
Rozszyfrujmy ten skrót, patrząc na to, jak działa biznes odzieży outdoorowej.
Wyobraźcie sobie kurtkę Patagonii. Zanim trafi do sklepu, ktoś musi ją stworzyć.
Development to nie jest uszycie kurtki w fabryce. To proces B+R. W przypadku Patagonii to inżynierowie w centrali (USA), którzy wymyślają, jak stworzyć materiał z przetworzonych sieci rybackich (NetPlus®). Kluczowe pytanie dla fiskusa brzmi: Kto zapłacił za te badania i kto nimi zarządzał? Jeśli robi to centrala w Kalifornii, to ona pełni funkcję „D”.
Produkt, który nie ewoluuje, umiera. Enhancement to ciągłe ulepszanie. Jeśli Patagonia wypuszcza nową wersję kurtki, lżejszą i bardziej wodoodporną, to jest to ulepszanie wartości niematerialnej. Spółka, która decyduje o tych ulepszeniach, dokłada kolejną cegiełkę do budowania wartości.
To dbanie o to, by jakość była niezmienna. Kontrola standardów produkcji, audyty u dostawców, dbanie o to, by logo było zawsze w odpowiednim kolorze i miejscu. Bez tego marka szybko straciłaby zaufanie klientów.
Tutaj często dochodzi do sporów. Kto chroni markę? Nie chodzi tylko o to, kto opłaca fakturę kancelarii prawnej za rejestrację znaku. Chodzi o to, kto podejmuje strategiczne decyzje.
Gdy ktoś zaczyna podrabiać charakterystyczny polar Patagonii, to kto decyduje o wytoczeniu procesu? Prawnicy w centrali. To oni „bronią” wartości, którą firma zarabia.
To moment, w którym zamieniamy markę na gotówkę – czyli sprzedaż i marketing. I tu mamy ciekawy przykład. Pamiętacie słynną kampanię Patagonii „Don’t Buy This Jacket”?
To był genialny ruch marketingowy, który paradoksalnie zwiększył sprzedaż. Kto go wymyślił? Dział marketingu w USA. To oni zdecydowali, jak wykorzystać (Exploit) markę do budowania lojalności.
Wyobraźmy sobie teraz, że Patagonia ma spółkę dystrybucyjną w Polsce. Polska spółka kupuje kurtki i sprzedaje je do sklepów.
Czy polska spółka powinna płacić do USA opłatę licencyjną za używanie marki? Tak. Czy polska spółka może sobie przypisać większość zysku wynikającego z siły marki Patagonia? Nie.
Dlaczego? Ponieważ polska spółka pełni tylko funkcję Exploitation (sprzedaż) w ograniczonym zakresie. Nie wymyśliła technologii (Development), nie ulepsza jej (Enhancement), nie broni marki w sądach (Protection).
Według analizy DEMPE, lwia część zysku powinna trafić tam, gdzie wykonywane są kluczowe funkcje decyzyjne – czyli do centrali w USA. Lokalny dystrybutor powinien otrzymać jedynie rynkowe wynagrodzenie za swoje działania sprzedażowe.
DEMPE to test na biznesową prawdę. Zanim ustalicie, ile pieniędzy ma zostać w spółce-córce, a ile trafić do centrali, zróbcie ten prosty test. Zadajcie sobie pytanie: Gdzie siedzą ludzie, którzy tworzą, ulepszają i chronią to, na czym zarabiamy?
Tam, gdzie są ci ludzie, tam powinien być zysk.
Dzięki za uwagę i do zobaczenia w kolejnym odcinku!
Specjalizujemy się w przygotowaniu dokumentacji cen transferowych dla spółek i grup kapitałowych