W świecie wielkiego biznesu panuje często mylne przekonanie, że wzrost musi oznaczać komplikację. Że im większa organizacja, tym bardziej zawiła musi być jej struktura. Historia niemieckiego giganta medycznego – Freseniusa – pokazuje jednak, że w pewnym momencie to właśnie złożoność staje się głównym hamulcem rozwoju.
Fresenius przeszedł drogę od rodzinnej apteki do globalnego konglomeratu, ale w ostatnich latach stał się ofiarą własnego sukcesu. Struktura, która kiedyś umożliwiała ekspansję, zaczęła dusić innowacyjność i odstraszać inwestorów. Odpowiedzią na ten kryzys stała się strategia #FutureFresenius i decyzja o radykalnym uproszczeniu.
Oto analiza tego procesu i lekcja, jaką każdy lider może wyciągnąć z transformacji Freseniusa.
Przez lata Fresenius funkcjonował jako klasyczny konglomerat, składający się z czterech głównych dywizji:
Problemem nie była jakość tych biznesów, ale sposób, w jaki były połączone. Firma operowała w skomplikowanej strukturze prawnej KGaA (spółka komandytowo-akcyjna), co tworzyło wielopoziomowe zależności decyzyjne.
Dla rynku kapitałowego Fresenius stał się „czarną skrzynką”. Inwestorzy widzieli potężne przychody, ale też ogromne zadłużenie i brak przejrzystości. Pojawiło się zjawisko „dyskontu konglomeratowego” – wycena całej grupy była niższa niż suma wartości poszczególnych jej części. Firma była zbyt wolna, by reagować na zmiany rynkowe, a kapitał nie trafiał tam, gdzie mógł przynieść największy zwrot.
Sytuacja wymagała odważnych cięć. Nowy CEO, Michael Sen, ogłosił plan #FutureFresenius, którego fundamentem stała się teza: struktura musi podążać za strategią. Jeśli struktura nie służy celom biznesowym, należy ją zmienić, nawet jeśli jest to proces bolesny i kosztowny.
Kluczowym elementem planu była dekonsolidacja Fresenius Medical Care (FMC).
FMC, generujące ogromną część przychodów, było jednocześnie kulą u nogi ze względu na swoje problemy strukturalne i specyfikę rynku dializ. Decyzja o zmianie formy prawnej FMC na spółkę akcyjną (AG) i wyłączenie jej z pełnej konsolidacji bilansowej Freseniusa była ruchem tektonicznym.
Co to dało?
W ramach uproszczenia, Fresenius wprowadził jasny podział swojego portfolio na dwie kategorie, co drastycznie zwiększyło przejrzystość dla akcjonariuszy:
To rdzeń nowego Freseniusa. Tutaj firma skupia 100% swojej uwagi zarządczej, integruje procesy i alokuje kapitał na innowacje.
Cel jest jasny: tutaj budujemy wartość poprzez operacyjną doskonałość.
Tutaj trafiają podmioty, w których Fresenius posiada udziały, ale nie chce zarządzać nimi mikrozarządczo.
Przykład Freseniusa to uniwersalna lekcja dla firm każdej wielkości, które mierzą się z problemem skali.
Transformacja Freseniusa pokazuje, że w dzisiejszej gospodarce skupienie jest cenniejsze niż dywersyfikacja za wszelką cenę. Decyzja o dekonsolidacji FMC i uproszczeniu struktury to dowód na dojrzałość strategiczną – umiejętność rezygnacji z kontroli nad częścią imperium, aby ratować i rozwijać całość.
Dla wielu organizacji, które utknęły w martwym punkcie, droga Freseniusa, czyli droga redukcji złożoności może być jedynym sposobem na odblokowanie ukrytego potencjału.
Specjalizujemy się w przygotowaniu dokumentacji cen transferowych dla spółek i grup kapitałowych